Strona Główna Relacje Zenit Budowa kadłuba - Sierpień 2005
Budowa kadłuba - Sierpień 2005
Niedziela, 17. Sierpień 2008 19:31
Więc kiedy już skompletowałem co tylko mogłem skompletować razem z najbardziej niezbędnymi narzędziami tzn. komputer, skaner, drukarka, nożyczki i mała piłka, rozpocząłem prace konstruktorskie.

Zaczynając stare rysunki wskazywały na skalę 1:50 (dla prównania skala 1/4" = 1:48), ale nawet bez mierzenia można było zauważyć, że coś jest nie tak z tą skalą. Wydawca po prostu wydrukował folię tak jak się mieściła w format strony no i oczywiście nie zmienił opisów rysunków. No ale czego oczekiwać od MODELARZA z lat 60.

Ponieważ żyjemy w 21 wieku możemy skanować, powiększać i drukować w przeciągu paru minut. No drukowanie dużych planów w domu jest trochę problematyczne; większość z nas w domach ma tylko drukarki A4 i drukowanie 3 lub 4 arkuszy i klejenie ich ze sobą jest dość uciążliwe. Można nawet przy tej czynności popełnić błąd, który chyba sam popełniłem. Dużo później zorientowałem się, że kadłub jest o jakieś 3 cm za długi. Źródłem może być właśnie błąd przy sklejaniu ze sobą poszczególnych kawałków planów. Radzę wydać parę groszy i skorzystać z plotera - oszczędzi się czas i nerwy!

W końcu udało mi się wszystko powiększyć i wydrukwać:

Szkielet

To miał być mój zupełnie PIERWSZY drewniany kadłub. Miałem ogromną tremę... czy mu podołam. Jednak musiałem spróbować. Kadłub będzie budowany metodą listewkową.

Przy użyciu PC-ta dość szybko "rozrysowałem" lustrzane odbicia wreg pomniejszając je o grubość przyszłych listewek. Całość przykleiłem do 4mm sklejki zakupionej w miarę tanio w BAMUAX'ie. Więc to była łatwa część... teraz to muszę prawie wszystko wyciąć ręcznie.

"Stocznia" - dostałem ją kiedyś dawno i tak leżała w pudełku na swój dzień. Ten dzień przyszedł w sierpniu 2005 roku.

Poszycie

Listewki poszycia postanowiłem wyciąć sam sądząc że tak będzie taniej. Kupiłem jakieś 10 sosnowych list podłogowych 5x20mm i długości 2.5m i pociąłem je na listewki mniej wiecej 6x5mm. Nie wiem czy to był najlepszy pomysł, czytałem że na poszycie sosna nie jest najlepsza, ale w końcu jakoś sobie poradziłem. Poza tym wiedziałem że całość będzie przykryta farbą tak czy inaczej.

W końcu zaczęła się zabawa. Pierwsze parę listewek było proste, im bliżej stępki sprawy stawały się trudniejsze i trudniejsze. Do wyginania listewki wrzucałem je do wanny z gorącą woda, żadnej pary czy na gorąco, tylko woda. Wiem, zawodowiec powie, że jeśli listwy się najpierw odpowiednio dognie, to nie będzie trzeba ich tak ściskać. No cóż, jeszcze nie jestem zawodowcem. Do klejenia używam UHU Holz - bardzo dobry klej.


Oczywiście ta czynność zajmuje tygodnie, chyba, że ktoś nie pracuje i ma czas na modele przez siedem dni w tygodniu, a ja do takich nie należę. Więc w końcu położyłem ostatnią listewkę; dziób i rufa zostały wypełnione kawałkami drewna i potem docięte tak aby pasowały do kształtu. Potem następuje mozolne szlifowanie, szpachlowanie, potem szlifowanie, szpachlowanie itd. aż do chwili kiedy jest się zadowolonym z rezultatu. Niestety nie mam zdjęć z tego okresu budowy (nie miałem dostępu do aparatu). Pokazuję natomiast wygląd zaraz po położeniu pokładu.

Pełna galeria zdjęć: M/S Zenit

 

       

Nie pamiętasz hasła?     Nie pamiętasz nazwy?