Strona Główna Relacje Zenit Malowanie kadłuba
Malowanie kadłuba
Sobota, 04. Marzec 2006 00:00

Przygotowania do malowania

Kadłub jest już na takim etapie budowy, że czas go zacząć malować. W przeszłości używałem farb Humbrola, jako że właściwie tylko takie (no i ewentualnie Revell) były „dostępne” na czarnym rynku. Dziś mamy prawie raj w tej dziedzinie. Za namową postanowiłem spróbować farb akrylowych Testor’a lub inaczej Model Master'a, z serii Marine Colors. Oprócz zmiany producenta również czekała mnie zmiana rodzaju farb z emalii na akryl...

W poprzedniej części wspomniałem, że jestem nowicjuszem w dziedzinie malowania natryskowego. Źle pomalowany model może totalnie zniszczyć efekt setek godzin pracy, więc miałem potworną tremę. Jednak trzeba kiedyś zacząć.

Na targach modelarskich w październiku 2005 zakupiłem sobie ze zniżką małą sprężarką wraz z pistoletem klasy, dla takich jak ja, czyli raczkujących pryskaczy. Kiedy nabiorę wprawy, wówczas dokupię lepszy aerograf. Kompresorek sam w sobie jest OK, jednak na mój gust jego podstawową wadą jest brak możliwości regulowania ciśnienia - znamionowe dane to 0.2 MPa (2 bary) i 12 l/min; trochę szybko się nagrzewa. No ale trzeba kombinować z tym co się ma.

Więc zabieram się do pryskania... jak kiedyś mnie uczono zaczynam od najjaśniejszych kolorów, co w dzisiejszych czasach posiadając dobrze kryjące farby nie jest już taką koniecznością. Na zdjęciach widać już pryśnięty zielony na pokładzie – to były tylko moje testy :-) Konkretne malowanie zaczynam od białego - całość powyżej linii wodnej; dno zielone, pas na linii wodnej czerwony, a pokład jasno-zielony. Nie maluję jednak na zupełnie biało. Wspomniałem o farbach serii „Marine Colors”, w serii dostępny jest między innymi „Navy White”.... więc ten biały nie jest taki śnieżno biały, tylko podchodzi w kremowy. Całkiem fajnie to wygląda, kadłub nie razi w oczy białością.

Pryskanie

Na tym etapie właśnie zacząłem się zastanawiać czy dobrze zrobiłem, listewkując wcześniej pokład. Teraz musiałem go maskować. Może trzeba było najpierw pomalować.... sam nie wiem. Chyba zależy od humoru.

Gazetami osłaniam otoczenie wokół „mojej pracowni”, jako że ostatnio po testach z pryskaniem farbą podkładową odkryłem małe kropki na parkiecie w dość znacznej odległości gdzie wogóle się ich nie spodziewałem. Tym razem maluje w bezpieczniejszy sposób.

Farbę jako że to akryl rozcieńczam wodą, producent twierdzi że należy używać ich rozcieńczalnika, ale strasznie ciekaw jestem co oni dodaj? do tego oprócz wody destylowanej :-). Więc kiedy już farba ma konsystencję prawie mleka zaczynam malować. Sam jeszcze nie doszedłem do wprawy w przygotowywaniu farby pod pryskanie, więc pozostawię to ekspertom. Zacząłem malować! Staram się trzymać zasad tzn. pryskać z jednakowej odległości około 10-15 cm od kadłuba i prowadzę aerograf równolegle do malowanej powierzchni. Tak maluje każdym kolorem 2-3 razy, aż widzę że kolorek leży i wygląda jak powinien. Zielone dno np. malowałem tylko raz – wystarczyło. Ale na przykład pokład będę jeszcze musiał raz psiknąć, gdyż w międzyczasie już go upaprałem :-(

Co mi się jeszcze bardzo podoba przy pracy z akrylami... wszystko się pięknie czyści wodą i nic nie śmierdzi, można to robić bez przeszkód w domu.

No i parę zdjęć już prawie gotowego malowania... prawie, ponieważ linia wodna jest do poprawki. Jeszcze nie wiem jak to zrobić ale muszę ją wyrównać... widać na zdjęciu od dziobu. Tak się dzieje jak taśma maskująca nie jest dostatecznie dobrze przyklejona... trzeba pamiętać, pryskana farba wlezie wszędzie! Nie mam zdjęć z samego malowania, gdyż malowałem a nie mam 3 rąk. Poza tym widzę, że czerwony kolor jednak został pryśnięty za grubo. Ale tego już nie poprawie.


Pełna galeria zdjęć: M/S Zenit

 

       

Nie pamiętasz hasła?     Nie pamiętasz nazwy?